<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Pierwszy krok> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1951">
<month="12">
<date=1951-12-09>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
A zaczo si, uwaasz pan od tego, e w Wabrzychu w emhadziaku nie mona byo za adne pienidze kupi krokodylowej torebki z prawdziwego dorsza, ani teczki, ani tornistra, ani adnej innej skrzanej szczegy. Jak kto po to przychodzi dostawa odpowied:
 Niestety, chwilowo brak.
 A kiedy bdzie?
 Wrbiarstwem i przepowiadaniem przyszoci nie wolno si nam zajmowa. Moemy natomiast suy pokostem lnianym w kadej iloci.
I faktycznie mieli mnstwo pokostu lnianego, ktrego znowu fatalny brak odczuwali wszystkie emhadziaki w mniejszych miastach. A torebki, teczki, paski i paseczki w wielkim wyborze znajdowali si we Wrocawiu. W Wabrzychu ludzie nocami o nich nili, a we Wrocawiu byo ich jak siana. Na prowincji ludno literalnie usychaa bez lnianego pokostu, a w Wabrzychu mona si byo w niem kpa. 
Pooenie byo faktycznie bez wyjcia. A jednego razu dyrektor M. H. D. w Wabrzychu zerwa si przy obiedzie od stou i krzykn:
 Mam, pojad po torebki do Wrocawia! Pokost sprzedam modszym emhadziakom z prowincji! Koledzy gorco mu to odradzali, personel do ng si rzuca, eby da spokj, e kto to sysza, eby emhadziaki midzy sob handlowali, e tego nie przewiduj adne remanenty, paragony, ani insze przykazania uspoecznionego handlu.
Ale facet si upar i pojecha. Co si namczy to si namczy, co si w ogonkach wygnit to wygnit, ale galanterie przywiz. Cay Wabrzych teraz kupuje torebki, a dyrektor lniany pokost na kwaterki kolekom opyla.
Pocztek zosta zrobiony. Jak teraz zobaczymy gdzie w uspoecznionym sklepie obstawionego kubekami faceta w desusach, ktrym po kolei przymierza 25 par spodni, powinnimy odsun si z szacunkiem i nie przeszkadza, bo to bdzie dyrektor z terenu, ktry kuby przywiz na zamian za spodnie.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>